|
01.03.2008. |
|
Kiedy zadzwonili do nas wolontariusze z Krzyczek z prośbą o pomoc dla psów, nie podejrzewaliśmy nawet, że ta przygoda zakończy się przyjęciem pod nasze skrzydła piątki tamtejszych kotów. Nie było jednak dla nas wyboru... Kociarnia miała trafić do likwidacji, a koty do uśpienia...
Zacisnęliśmy więc pasa, zorganizowaliśmy krótką naradę wojenną i wydobyliśmy koty z Krzyczek: Kubusia, Cykorkę, Ripley, Burego i Mikusia.
Koty te mogą mówić o wielkim szczęściu. Udało nam się wyrwać je w ostatniej chwili. Wszystkie trafiły już do weterynarzy. Zostały wykonane podstawowe badania krwi i testy. Teraz czeka przed nami wielkie wyzwanie uzbierania funduszy na leczenie, które niezbędne jest w wypadku każdego z tych wyniszczonych kotów. Na duchu podnosi nas jedynie myśl, że zdążyliśmy. Że być może uda się je uratować i wymazać z ich kociej pamięci całe to pasmo nieszczęść, krzywd i tragedii, które zgotował im człowiek... |