Menu główne
Aktualności
Adopcje
Możesz pomóc
Rozliczenia
Psi kącik
Linki
Mapa serwisu
Sklepik dla kociarzy
Po godzinach
Gościmy
Odwiedza nas 98 gości
Statystyka
gości: 529419
Aktualności arrow Rozliczenia arrow Zakończone akcje arrow Podaruj Nadzieję! - Koty pani Basi
Advertisement

Wspomnienie o Rudym Email
Wpisał: Monika   
24.10.2008.
Wspomnienie...

 

Rudy pojawił się przypadkiem; tak zwykle bywa, kiedy pojawia się ktoś, kto odmienia nasze życie. Leżał pod krzakiem, jakby już go nie było. Pozwolił włożyć się do kontenerka, zabrać do lekarza i przebadać. Był słaby, odwodniony, biedny. Wtedy też okazało się, że ma FIV i mocznicę. Pierwsi lekarze mówili, że nie ma to sensu, że godzina-dwie i kot umrze, że szkoda go męczyć. Nie chcieliśmy w to wierzyć i zabraliśmy Rudego do domu. Odizolowaliśmy pokój, by nasze dwa koty nie mogły się zarazić, i zaczęliśmy się nim opiekować. Jadł, pił, od razu zaczął używać kuwety. Chcieliśmy szybko znaleźć mu dobry dom. Pokochaliśmy go. Wciąż szukaliśmy dla niego opiekuna, ale nie mogliśmy izolować naszych kotów w nieskończoność. Wtedy znalazła się wspaniała osoba, która ofiarnie „wypożyczyła” nam własne mieszkanie. Tam go doglądaliśmy, karmiliśmy, pomieszkiwaliśmy z nim, wystawiając cierpliwość naszych kotów na ciężką próbę. Tam też, na Ochocie, poznaliśmy doktor Adę Uznańską z kliniki na Białobrzeskiej, która wierzyła w to, że Rudemu się uda pożyć jeszcze trochę, że nie ma się co poddawać, że ma szanse. Leczyła go tak, jakby to był jej własny kot. Jak nikt potrafiła aplikować mu kroplówki, zastrzyki, leki doustne. Wiele nas nauczyła. I pomogła nam dać Rudemu tyle szczęścia i spokoju, na ile zasługiwał.

Bo przez te dwa miesiące był szczęśliwy, tak myślimy. Kiedy leżał sobie na swoim zielonym ręczniczku na oknie. Kiedy poznał w końcu uroki wylegiwania się na miękkim łóżku, które z początku wzbudzało jego nieufność. Kiedy podnosił się razem z nami, gdy szliśmy w kierunku kuchni, i cicho poćwierkiwał, wiedząc, że dostanie coś smacznego. Kiedy wylegiwał się w plamach słońca. I kiedy leżał tak, żeby mieć nas na oku. Lubił, gdy delikatnie czesało się go szczoteczką do zębów. Z czasem futerko zaczęło mu lśnić. Najbardziej lubił czesanie pod brodą. Lubił, gdy podczas jedzenia głaskało się go po karku. Lubił zatrzymywać się pośrodku pokoju, przewracać na bok i czekać, aż zaczniemy go głaskać lub czesać. I lubił się ocierać. Niemalże potrafił zakręcić ósemkę swoim ciałem wokół nóg. Gdy przychodziliśmy, witał nas szczeknięciami, stojąc pod drzwiami, i od razu prowadził do kuchni. Cierpliwie pozwalał się wozić do kliniki. Miał takie mądre oczy. Agrestowozielone.

Pewnego dnia stracił apetyt. Dostawał dożylne kroplówki, ale nawet one nie pomagały. W końcu przestał jeść i wstawać. Zaczął odchodzić. W pewne niedzielne południe doktor Uznańska pomogła nam się z nim pożegnać.

Był taki leciutki. Kiedy jechaliśmy go pochować, padało. Jednak tuż przed pogrzebem – przestało i na niebie pojawiła się tęcza, jak gdyby Rudy pożegnał się z nami stamtąd, gdzie trafił; teraz już spokojny, zadowolony, szczęśliwy. Tam, gdzie cały czas głaszczą, karmią i pozwalają się wylegiwać do woli w słońcu.

Dzięki Rudemu poznaliśmy bardzo wiele serdecznych osób, wiele z nich bezinteresownie nam pomagało, wspierało duchowo, licytowało w aukcjach dla Rudego - tym wszystkim osobom jesteśmy ogromnie wdzięczni. Bez Waszego wsparcia byłoby nam o wiele, wiele trudniej. Dziękujemy.

Do zobaczenia, Rudy. Nigdy nie przestaniemy Cię kochać. I jesteśmy pewni, że się znów spotkamy. A wtedy już zawsze będziemy razem. Adam i Joasia

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
Migawki

...dla nas to tak niewiele... a dla potrzebujących zwierząt może oznaczać szansę na ŻYCIE!

Klikając na banner możesz bezpłatnie pobrać program do rozliczania PIT-ów, gdzie dane Fundacji są już uzupełnione. Wystarczy jedynie wpisać KOCIEADOPCJE w rubrykę "informacje uzupełniające".

Wszystkim Darczyńcom serdecznie DZIĘKUJEMY!!!! 

Czytaj całość…
 
 
 
 
Copyright (C) Kocieadopcje 2007-2010.