Tak zaczynał się nasz apel zamieszczony na naszej stronie ponad pół roku temu. Od tego czasu wielu podopiecznych Pani Basi miało szansę na specjalistyczną diagnozę i leczenie. Dzięki Państwa pomocy mogliśmy przeznaczyć na karmę i leczenie ponad 1480 zł. Ponieważ funkcjonuje już oficjalna strona fundacji prowadzonej przez Panią Basię - kończymy naszą zbiórkę. Wszystkich chętnych, by kontynuować pomoc zapraszamy na oficjalną stronę: http://www.fundacja-felis.yoyo.pl/kotypanibasi.html
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy w imieniu kotów :)
"Pani Basia, niegdyś dziennikarka, kobieta o wielkim sercu i refleksyjnym spojrzeniu na świat i ludzi walczy dziś o 22 bezdomne koty. W jej domu nie ma już prądu, telefon milczy jak zaklęty, a nakaz eksmisji ciąży nad głową jak gradowa chmura. Nie ma komputera, na którym mogłaby wykrzyczeć światu swoją rozpacz i prośbę o wsparcie. Jest jednak osobą, która pomimo całej swej delikatności, potrafi nadal przenosić góry. Tym razem nie przemawia do swoich czytelników sama, przemawia głosem kociarzy młodszego pokolenia wierząc, że wciąż jest nadzieja na ratunek.
Większość z kotów przebywających pod opieką pani Basi wymaga pilnej opieki medycznej, diagnostyki, karmy weterynaryjnej oraz własnego domu... tymczasowego lub stałego.
Miluś - najbardziej rozmruczany i tulaśny kocurek z całego stada, od samego początku interwencji był w najtragiczniejszym stanie. Miał zdiagnozowane wodonercze. Szukaliśmy dla niego wsparcia finansowego na leczenie, ale przede wszystkim szukaliśmy dla niego domu, w którym mógłby choć przez chwilę poczuć się czyimś ukochanym, najcudowniejszym kotem. Nie udało nam się. Pomimo leczenia, nie udało się go uratować. Odszedł 11.06.09 - jako jeden z wielu bezdomnych kotów...

Niestety Miluś nie był jedynym ciężko chorym kotem. Podobną wadę nerek ma również brat Milusia - Czortuś. To dla niego przede wszystkim szukamy teraz ratunku.
Jeśli nakaz eksmisji uprawomocni się – każdy dzień będzie wtedy dla nas wszystkich prawdziwym wyścigiem.
Takiego losu nikt sobie sam nie wybiera. Jedynym wyborem pani Basi był brak obojętności na kocią bezdomność i nieszczęście.
Pomóż. To może być jedyna szansa, by podarować komuś nadzieję. Tak nienamacalny dar, a jednocześnie tak prawdziwy.

Możesz to zmienić decydując się na adopcję podopiecznych pani Basi (na naszej stronie zaznaczeni są dopiskiem „Koty pani Basi”, w galerii znajdziesz ich w dziale interwencji). To najbardziej potrzebna pomoc w tej chwili. Jeśli uda się znaleźć dom choćby dla jednego z nich - wszystkie pozostałe poczują, że i w ich życiu coś zmieniło się na lepsze.
Kontakt w sprawie adopcji:
Olga - 693 355 988, Agnieszka - 660 616 304
