Menu główne
Aktualności
Adopcje
Możesz pomóc
Rozliczenia
Psi kącik
Mapa serwisu
Po godzinach
Gościmy
Odwiedza nas 22 gości
Statystyka
gości: 1130610
Aktualności arrow Adopcje arrow Czekają na dom - adopcje realne arrow Duduś
Advertisement

Duduś Email
Wpisał: Administrator   
23.06.2009.

Pamiętacie historię Dudusia?

Dzięki Waszej hojności i wrażliwości Dudzi dochodzi do siebie!!!

Dudi "W imieniu swoim, Dudusia i jego narzeczonej, Petroneli,bardzo gorąco dziękuję wszystkim darczyńcom za pomoc-wielkie,wielkie dzięki ! Duduś od tygodnia nie ma już obwiązanej mordki,a wczoraj została wyjęta sonda.Zuchwa ,niestety jeszcze mu wyskakuje,ale tylko wtedy gdy ziewa,lecz-co jest bardzo optymistyczne-zaraz wskakuje mu sama na miejsce. Liczę na to,że będzie już tylko lepiej .Na razie musi zostać w kołnierzu,gdyż istnieje obawa,że zacząłby się intensywnie myć[nie robił tego od tygodni] i sforsowałby świeżo ustabilizowaną szczękę .Ranki na nosie to odleżyny po bandażu,ale już ładnie się goją.Dudek rzuca  się na jedzenie, które nareszcie może samodzielnie pochłaniać-na razie w formie paćki. Maryla Weiss "

 Duduś urodził się 5 lat temu w przyblokowym ogródku na Sakiej Kępie. Wraz z mamą i czwórką rodzeństwa mieszkał pod krzakiem rododendronu, gdyż wszystkie okna budynku zamknięto na głucho. Udało mi się złapać Dudka i jego siostrzyczkę gdy miały około 3 miesiące. Jedno kocię padło, a dwa pozostałe matka gdzieś wyprowadziła.
Koteczce od razu znalazłam świetny dom, gdzie żyje w dostatku zdrowiu i miłości, a kocurek był niezwykle nieśmiały, więc zamierzałam go oswoić i potem wyadoptować. Niestety, lub na szczęście, ciężko zachorował i gdy po trzytygodniowym leczeniu wrócił do formy, nie potrafiłam się z nim rozstać. Taki słodki blondyn z niebieskimi oczami!

Dudi świetnie przystosował się do życia w moim stadzie (został kotem nr 15), gdyż jest łagodny i niekonfliktowy. Wszystkie młodsze kocice się w nim podkochują, a on znosi ich karesy z wielkim dostojeństwem. Zawsze chwaliłam się, że los darował mi choć tego jednego zdrowego kota - oprócz wzmiankowanej choroby nic go nigdy nie dopadło. Aż tu nagle, bez żadnej widocznej przyczyny wyskoczyła mu żuchwa i zaczęła się nasza gehenna. Prześwietlenie nie wykazało zmian w kościach, więc podjęte zostały próby nieinwazyjnego ustabilizowania szczęki. Oklejanie plastrem spowodowało odleżyny na pyszczku. Bandaż namakał od śliny i spadał. Zabieg zdrutowania zębów starczył na jedną noc, a sklejeni kłów na jedną godzinę od chwili wybudzenia po narkozie. Za każdym razem, gdy pozbywał się zabezpieczeń żuchwa znów wypadała.
Teraz od prawie dwóch tygodni udaje nam się utrzymać go w wersji zawiązanej, a przez szyję wprowadzoną ma sondę, przez którą go karmię. Wygląda jak kosmita - bandaż, kaganiec, sonda, kolnierz - ale jest pogodny i cierpliwy, bardzo dzielnie znosi wszystkie zabiegi, mruczy i daje brzucho do głaskania.Nic go nie boli i tylko to jakoś dodaje mi otuchy. Z powodu konieczności częstych zmian opatrunków przy sondzie Duduś przebywa w lecznicowym szpitalu, gdzie go dwa razy dziennie odwiedzam.
Nie wiadomo, czy aktulane działania coś dadzą, być może będzie konieczna jeszcze kolejna operacja. Strasznie bym chciała, żeby takiej konieczności nie było.

Maryla Weiss

Pani Maryla nie dysponuje niestety obecnie środkami, które pozwoliłyby sfinansować operację Dudusia. Prosimy więc o pomoc. Każda zebrana złotówka przybliża Dudusia do normalnego życia.

Jeżeli chciałbyś pomóc Dudusiowi wpłać pieniążki na konto:

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa
81 1370 1109 0000 1706 4838 7309
bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa
SWIFT potrzebny dla przelewów zagranicznych: MHBFPLPW 

z dopiskiem "Dla Dudusia"

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
Migawki

Alarmowy fundusz „Na zdrówko!”

Alarmowy Fundusz Na Zdrówko dziękuje wszystkim darczyńcom. Rozliczenia zostały już zamknięte. Tutaj znajdziecie ostatnie rozliczenie .
 
 
 
 
Copyright (C) Kocieadopcje 2007-2010.