|
Skierniewice" to nazwa akcji trwającej od marca 2008 do maja 2009 roku. W jej wyniku los piątki bezdomnych kotów ze skierniewickich działek odmienił się w sposób wyjątkowy. Whiskas, Fruzia i Mona znalazły swoje wymarzone domy i wrażliwych opiekunów. Lilu miała szansę pokonać chorobę i odkryć, czym jest ludzka wrażliwość i troska. Demi z kolei, już pewnie nawet nie pamięta dni pełnych lęku, jakie były kiedyś jej codziennością. Whiskas, Mona, Fruzia, Lilu, Duduś i Demi poruszyli wiele serc. Każde z nich nosiło w sobie piętno typowej kociej bezdomności w polskich realiach. Na naszych oczach toczyła się walka o życie jednego z nich - Lilu - kotki, która w wyniku wycieńczenia i podtruwania przez wiele tygodni przypominała cień kota. Oczopląs, niemożność poruszania się, walka o każdy kolejny dzień.Odzew na nasze wołanie o pomoc dla niej był wówczas niewiarygodny. To dzięki tej pomocy kotka dziś biega, poluje na zajączki na ścianach i mruczy przepięknie wtulając się w dłoń tymczasowej opiekunki. W czasie trwania akcji udało nam się uzbierać łącznie 4014 zł. Część kwoty - 1329 zł przeznaczyliśmy na zakup karmy i żwirku. 2307 zł zostało przeznaczone na: badania krwi (morfologia, biochemia, a u Lilu również rozmaz), testy na białaczkę i koci aids (FeLV i FIV), karmę weterynaryjną (Renal i Recovery), kroplówki (u Liluni), antybiotyki, leki sterydowe, walkę ze świerzbowcem, regularne odrobaczanie, szczepienia, testy na cukrzycę, leki typu Tobrex, Naclof, Phytophale, Furosemid, EKG serca (u Whiskasa). Po otrzymaniu dotacji z Urzędu Miasta 1000 zł przesunęliśmy do rozliczeń dotacji, jednak w całości kwota ta została wykorzystana dla skierniewickiej gromadki (714 zł na leczenie Lilu i Whiskasa, 285,78 zł na zakup żwirku). 358 zł, które zostało na wątku Skierniewic po adopcji Mony i Fruzi i po zamknięciu rozliczeń majowych, trafiło do Lilu - głównie za sprawą wirtualnej opiekunki, która od kilku miesięcy regularnie wspiera kicię. Wszystkim, którzy przyczynili się do uratowania Whiskasa, Fruzi, Mony, Lilu i Demi, pragniemy podziękować. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Państwa pomoc finansowa, umożliwiająca przetrwanie całego roku pełnego chorób. Nie byłoby to również możliwe, gdyby nie udało się znaleźć tymczasowego schronienia dla całej gromadki - dziękujemy tym samym wszystkim domom tymczasowym, które brały udział w naszej interwencji. Dziękujemy również wirtualnej opiekunce Whiskasa a obecnie Liluni, za wsparcie i pomoc. Dziękujemy też obecnym opiekunom Whiskasa, Fruzi i Mony za przyjęcie ich pod swój dach i otoczenie troską i ciepłem, za największy dar, jaki można podarować kotu, za Dom.
|