|
Wszystkim, którzy zastanawiają się nad adopcją dedykujemy poniższe zdjęcia naszych podopiecznych. Już w nowych domkach, już bezpiecznych, już kochanych miłością bezwarunkową i odpowiedzialną. Oni dostali już swoją szansę na nowe, szczęśliwe życie :) Dasza i Tonia - niegdyś podopieczne pani Krysi. Trafiły pod skrzydła jednej rodziny. Kocie przyjaciółki jak widać czują się jakby od zawsze to było ich miejsce. 
Zaphod i Trillian - niegdyś podopieczni domku tymczasowego u joshua_ada. Te kocie podrostki również trafiły do wspólnego domku. Jak widać - aklimatyzacja przebiegła bezstresowo :) 
Kitka - niegdyś podopieczna Moniki z Warszawy. Kicia była bardzo nieśmiałą koteczką. Jak widać na zdjęciu aklimatyzacja w nowym domku powiodła się, a Kitka zdobyła nowego kociego przyjaciela :)
Basia - niegdyś podopieczna domu tymczasowego u Poddasza & Mamuśki. Trafiła do wymarzonego domku, w którym króluje niepodzielnie jako jedynaczka :) 
Mario - niegdyś podopieczny domu tymczasowego u Modjeski. Kiciuś nawet nie przypuszczał, że tak zakończy się jego przygoda z bezdomnością. Jest ukochanym jedynakiem swojej nowej rodziny. 
Myszka - niegdyś podopieczna domu tymczasowego u Olgi. Kicia rozweseliła rezydenta w nowym domku. Jak widać, zabawom nie było końca :) 
Wega - niegdyś podopieczna domu tymczasowego u delfin. Na zdjęciu już we własnym domku z przyjaciółką Kocią. 
Diego - niegdyś podopieczny domu tymczasowego u Ani. Na zdjęciu już we własnym domku z nowym kocim przyjacielem :) Jak się przygotować do adopcji.Najważniejsze to wybrać kociego przyjaciela. Podjąć decyzję o tym, czy szukamy jedynaka czy kotka na dokocenie czy może "dwupaku". Przed adopcją warto dokładnie przemyśleć to, czy będziemy w stanie zapewnić opiekę kotu przez najbliższe kilkanaście lat. Jest to bowiem zobowiązanie przed drugą żywą istotą, która odczuwa rozpacz znaczniej mocniej niż niejeden człowiek. Opieka ta oznacza nie tylko zapewnienie odpowiedniej karmy i leczenia (nieraz wysokie koszty), ale i kogoś, kto w czasie naszej nieobecności, urlopu, wakacji, pobytu w szpitalu przejmie nasze obowiązki. Przed adopcją, w przypadku "dokocenia" warto przygotować swojego kota rezydenta na przybycie "nowego". Oznacza to przede wszystkim zbadanie go, zaszczepienie, odrobaczenie i przebadanie pod kątem chorób zakaźnych (testy na FIV i FeLV). "Nowy" często ma już wszystkie badania za sobą a wraz z nim przekazywana jest często cała historia jego zdrowia lub choroby od momentu trafienia pod opiekę domu tymczasowego. Warto też przygotować jeden pokoik na przybycie "Nowego" tak, by oba koty mogły stopniowo oswajać się ze sobą pod naszym czujnym okiem. Dla obu kotów często jest to ogromny stres i wielka zmiana w ich życiu. Dla "Nowego" - osobny, zamknięty pokoik z kuwetką i miseczkami może bardzo pomóc w aklimatyzacji. Czasami też bardzo przydaje się Feliway - kocie feromony działające uspakajająco - całkowicie bezwonne dla człowieka. Przed adopcją warto się spotkać z przyszłym kocim przyjacielem na jego terenie. Zobaczyć go, sprawdzić jak na nas reaguje, czy jest takim kotem, jakiego szukaliśmy. Warto wówczas przełamać pierwsze lody tak, by przy adopcji kot już nas choćby troszkę pamiętał i pozytywnie kojarzył. Można na takie spotkanie przynieść jego przyszły kocyk, by podczas pobytu w domu tymczasowym przed adopcją kiciuś zostawił na kocyku swoje zapachy - po przeprowadzce z tym kocykiem będzie mu łatwiej. Będzie miał coś "swojego". Na samą adopcję najlepiej jest wybierać dzień przed weekendem lub sam weekend lub wziąć 2 dni wolnego. To powinien być Wasz czas. Czas na poznanie się ze sobą, na przełamanie lodów w nowym domku, na pomoc swojemu nowemu przyjacielowi zapoznać się z nowym miejscem. Są koty, które natychmiast po przeprowadzce czują się jak "u siebie". Inne potrzebują czasu i pomocy opiekuna - spokojnego głosu, oddzielnego pokoiku (mniejsza przestrzeń na początek może bardzo kotu pomóc w oswojeniu się z całą sytuacją). Przy większych cykorkach i przy kotach, które znacznie silniejszym stresem reagują na zmiany, często staramy się sami przywieźć kota do nowego domu. To działa często uspokajająco - znajomy głos, znajomy zapach na tle całkiem nowego domu. Pamiętajmy, że pierwsze dni po przeprowadzce to czas dezorientacji i stresu u kota. Może nie trafić do kuwetki, może zwymiotować, może wcisnąć się pod szafę i tam przesiedzieć kilka godzin. Myślmy wtedy sercem. Koty nigdy nie robią niczego złośliwie. Wszystko, co robią, wynika z próby przystosowania się i poradzenia sobie z sytuacją, ze stresem. Zamiast krzyczeć czy ganić - pomóżmy im. Zamieńmy się na chwilę w detektywa – ustalmy, dlaczego tak się dzieje i co można zrobić by kotu pomóc.
|