|

Dwa 5-tygodniowe zakatarzone maluszki już w domu tymczasowym. Kończymy leczenie i szukamy pilnie stałego domku!
W sobotę, 28.08 na wycieraczkę jednego z naszych domów tymczasowych ktoś "życzliwy" podrzucił dwa skrajnie wycieńczone i przeraźliwie zakatarzone 5-tygodniowe maleństwa. Obecnie trwa walka o ich przyszły los, ponieważ nasze domy tymczasowe są przepełnione po wakacjach porzuconymi zwierzętami. Nie możemy ich do siebie przyjąć. A dla nich dom to obecnie największy ratunek o jaki moglibyśmy prosić. Maleństwa mają ok 5-tygodni. Najprawdopodobniej jest to chłopiec i dziewczynka. Chłopiec jest w lepszym stanie. Widzi. Dziewczynka była skrajnie wycieńczona, odwodniona i praktycznie przez zaropiałe oczka ledwo cokolwiek widzi. Oba maluszki miały potworną biegunkę. Dostały już antybiotyki, lek na odrobaczenie, lek na zatrzymanie biegunko oraz odpowiednie jedzenie. Wciąż wyglądają strasznie, ale nastroje od wczoraj znacznie im się poprawiły. Prosimy Państwa o pomoc. O dom dla tych kocich brzdąców. Najlepiej dla obu, ale nawet jeden uratowany maluszek to więcej niż moglibyśmy sobie zamarzyć. Jeśli nie mogą ich Państwo przygarnąć prosimy o pomoc finansową. Potrzebujemy funduszy na opłacenie ich pobytu w szpitaliku i podanie im wszystkich leków, jakie są im teraz niezbędne. Podrzucanie zwierząt pod drzwi osób prywatnych jest naruszeniem ustawy o ochronie zwierząt i jako takie podlega pod wszystkie sankcje wymienione w tejże ustawie - od kary grzywny po karę więzienia. Porzucanie zwierząt, doprowadzanie ich stanu do skrajnego wycieńczenia jest zwykłym okrucieństwem. A przecież uratować takie kocie maleństwa można na tak wiele sposobów - biorąc je do siebie i podejmując się leczenia lub dzwoniąc do Instytucji działających na terenie miasta Warszawy (wystarczy zapytać o lecznice, które na terenie miasta za darmo leczą koty bezdomne, które mają środki i finansowe i lokalowe by ratować takie maleństwa - Wydział ds. Zwierząt Biura Ochrony Srodowiska - tel. 22/25 79 245 lub 22/25 79 369). Apelujemy o nie ratowanie kocich istnień "cudzymi" rękoma i w tak nieodpowiedzialny sposób (bo narażając inne zwierzęta będące w trakcie leczenia, z osłabioną odpornością w domach osób prywatnych). Ratujmy koty w sposób świadomy i mądry! Pomagajmy osobom, które dają tymczasowe schronienie a nie obarczajmy ich takim ciężarem podrzucając kolejne koty wymagające ratunku! Jeśli możecie Państwo pomóc nam choćby jedną złotówką... prosimy kierować przelewy na poniższe konto z dopiskiem: dla PODRZUTKÓW. Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! ul. Kopernika 6/8, 00-367 Warszawa 92 1370 1109 0000 1706 4838 7305 bank DNB NORD Polska S.A. I O/Warszawa Wpłaty i wydatki dla tych maleństw będą odnotowywane w rozliczeniach Funduszu Pieluszkowego . Kontakt w sprawie maluszków (codziennie będziemy monitorować ich stan zdrowia): patyczaki@wp.pl Aktualizacja - stan maluszków. 31.08. - po 4 dniach pobytu w lecznicy i odpowiednio dobranych lekach maleństwa poczuły się lepiej. Koteczka, która do tej pory miała całkiem zaropiałe oczka zaczęła widzieć. Oba kiciusie znacznie spokojniej też oddychały przez zatkane noski. Lek na powstrzymanie biegunki sprawił się na medal. Już trzeciego dnia widać było znaczącą poprawę. Przyczyną biegunki były robaki. Maleństwa dostały rek na odrobaczanie. Cztery razy dziennie panie doktor przecierały oczka maluszkom i podawały kropelki. Brzdące ważą połowę tego, co zdrowe koty w ich wieku. Dostały oczywiście odpowiednią karmę. Zarówno chrupki jak i miękkie jedzonko bardzo im zasmakowało. 2.09 - Maleństwa mają lepszy nastrój. Wczoraj zostały w całości wypucowane. To chyba bardzo im pomogło, bo widać było, że stały się spokojniejsze, mniej wystraszone i przyjaźniej spoglądały na ludzi :) Mają apetyt. Biegunka już całkiem ustała. Antybiotyk będzie podawany jeszcze przez 4-5 dni. Potem dowiemy się co dalej. W planach będzie szczepienie o ile ich stan na to pozwoli. Są bardzo dzielne. Potwierdziło się w czasie mycia, że pierwsze przypuszczenia co do ich płci były właściwe. Na pierwszym zdjęciu jest chłopak, na drugim dziewczynka. 11.09 - Maleństwa nadal czekają w lecznicy. Wciąż mają katar. Chłopczyk jest obecnie w gorszym stanie (wciąż ma zasmarkany nosek), dziewczynka po dokarmianiu nabrała siły i szybciej zareagowała na antybiotyki. Niestety ma paskudnego świerzbowca, który też już jest pod kontrolą. Jedno jej oczko na początku wydawało się być uszkodzone przez koci katar, ale dodatkowa maść bardzo maleńkiej pomogła. Do środy będą jeszcze na antybiotyku. Po tym czasie ustalimy dalszy plan działania. Chłopczyk jest znacznie bardziej odważny. Wzięty na ręce po chwili zaczyna mruczeć i ugniata malutkimi łapkami baranki na ręce opiekuna. Dziewczynka za to bardzo się wtula. Ma śliczne pynio... 14.09 - Podrzutki zamieniły dzisiaj lecznicową klatkę na pokoik-izolatkę w jednym z naszych domów tymczasowych (DT u Poddasza&Mamuśki). Wkrótce pojawią się pewnie nowe zdjęcia i relacje z postępów leczenia. W przyszłym tygodniu otrzymamy fakturę z lecznicy za leczenie maluszków. 17.09 - Maleństwa mają już okrąglutkie brzuszki. Wciąż są mocno wystraszone, ale gdy się je dłużej głaszcze, prostują łapki i odprężone zasypiają słodko. Zaczęły się bawić myszkami (ale tylko wtedy, gdy nikt nie patrzy). Wciąż mają podawane kropelki do oczu. Świerzbowiec u kici całkiem wyleczony. Wciąż walczymy z katarkiem. Ponieważ kocurek ma bardzo dużo starych ran na grzbiecie i bardzo brzydką sierść zaczęliśmy podawać specjalne kropelki EFA Olie. Kropelki znikają wraz z zawartością miseczki w kocim brzuszku z prędkością światła. 21.09 - Zapraszamy do galerii zdjęć . Są już nowe zdjęcia obu maluszków z domu tymczasowego.
|