Menu główne
Aktualności
Adopcje
Możesz pomóc
Psi kącik
Mapa serwisu
Po godzinach
Gościmy
Odwiedza nas 1 gość
Statystyka
gości: 1524345
Aktualności arrow Adopcje arrow Czekają na dom - adopcje realne arrow Lulu potrzebuje badania rezonansem
Advertisement

Lulu potrzebuje badania rezonansem Email
Wpisał: Administrator   
01.03.2012.
 
Lulu bardzo potrzebuje Waszej pomocy!
Zdjecia kotki znajdziecie na naszym profilu na FB  :)
Ważniejsze fakty:
 
6 grudnia 2010
Kotka została znaleziona na jednym ze Wschowskich osiedli (woj. Lubuskie, niedaleko Leszna) była jednym z wielu kotków chorych na koci katar. Została umieszczona w lecznicy i wyleczona, jednak nie mogła tam zostać w nieskończoność. W ubiegłym tygodniu Duża, która zabrała ją z mrozu zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc... o zapewnienie maleństwu ciepłego kąta, bo przecież taka radosna iskierka nie mogła trafić z powrotem na ulicę... 
Pomimo, iż miałam silne postanowienie, że nie mogę brać na DT kolejnego kotka, Lulu mnie oczarowała. Nie mogłam odmówić.
Tym sposobem maleństwo znalazło się we Wrocławiu i dostarcza mi wielu (często nieprzewidzianych, ale zawsze pozytywnych) wrażeń 
Lulu prawdopodobnie została kiedyś uderzona, jej maleńka, śliczna główka od tamtej pory jest przekrzywiona na prawo... zupełnie w niczym jej to nie przeszkadza, biega, skacze i bawi się jak przedtem, jednak uraz sprawił, że cały czas maleństwo wygląda, jakby dziwiło się ile jest jeszcze na świecie piękna do odkrycia.

13 grudnia
Prawdopodobnie nie słyszy na prawe uszko, lub prawie nie słyszy. Błona bębenkowa może się troszkę zregenerować, ale niestety tylko w niewielkim stopniu.
 
27 grudnia
a my z Lulą byłyśmy dzisiaj u weterynarza... no niestety koci katar się wlecze za małą i nie chce odpuścić. Dziś musiała znów dostać steryd, bo po poprzednim była spektakularna poprawa, ale po tygodniu objawy zaczęły wracać. Strasznie upierdliwe to paskudztwo :/ Ale za to uszy już czyste, ale niestety potwierdziły się podejrzenia - Luleńka nie słyszy na prawe ucho.
 
12 stycznia
Przed chwilą byłam z maluchem w lecznicy po raz wtóry... no tak to się już dawno nie wystraszyłam.
Lulu biegała, jadła, a później jak się wyszalała, to poszła spać. Ja tymczasem poszłam gotować żarełko moim większym czworonożnym. Po jakimś czasie wracam, patrze... a Lulinka kręci się w kółko, latają jej oczy i porusza bezradnie główką na boki (jak te pieski do samochodu) po czym raz po raz bęc na ziemię. No nogi się pode mną ugieły... nawet bidulka to kuwety nie mogła dojść, bo nie mogła ustać na nogach nie mówiąc już o chodzeniu...
Za telefon i do weta. Odp. Poczekaj 5 min, jak nie minie to przyjeżdżaj.
Małą za fraki i jedziemy.
Pobiłam wszelkie możliwe rekordy jazdy figurowej na lodzie autem z napędem na jedną oś  
Aż dziw, że obie żyjemy.
No i wyciągam Lulinę w lecznicy z transporterka, a ona... jak nowa.
Wet sprawdził wszystko co mógł, reakcja źrenic prawidłowa, kicia nie ma temperatury, nie jest blada, w uszach nie ma śladu krwi... no zdrowy kot.
Pytałam o związek z zylexisem, siedzieliśmy dłuższą chwilę wertując jego dokładny skład i okazuje się, że nie ma w nim nic, co mogłoby powodować takie objawy.
Pomyślałam o tym, że może igła przy zastrzyku trafiła w nerw.... możliwe, ale wtedy objawy pojawiłyby się natychmiast po zastrzyku.
 
Podejrzewamy, że Lulinka śpiąc musiała wykrzywić łebek za bardzo i odcięła tym sposobem dopływ krwi do móżgu na jakiś czas i kiedy wstała (tak jak ludziom cierpną kończyny) tak u niej doszło do chwilowego niedotlenienia. Jako że dziewczynka ma problemy z krzywą główką, to nie wiadomo do końca jak to tam wygląda w środku i czy wszystko działa tak, jak u zdrowego kota działać powinno, może coś jest z rdzeniem kręgowym, albo któreś kręgi są przemieszczone i uciskają nerwy, a dodatkowe wykrzywienie podczas snu wywołało dodatkowe objawy... mam nadzieję, że to już się nie powtórzy.
I tego się trzymamy.
 
19 stycznia
Byłyśmy dzisiaj u weta i Lulinka jest po trzeciej dawce zylexisu. Umówiliśmy się, że dajemy jej jeszcze parę dni i jeśli nie przestanie "chrumkać" to trzeba będzie zrobić rinoskopię bo wyczerpaliśmy już cały arsenał leków, które można jej było podać. Niestety nawrócił stan zapalny w uszach. Znowu oridermyl... 
Żal mi strasznie tego maleństwa, ona jest taka kochana i ciągle smarka 
Lekarz powiedział, że są też koty, które całe życie smarkają i ciągle sieją... ale mam nadzieję, że Lulu do nich nie należy. Zaczynam się o nią troszkę martwić, chociaż poza tym chrumkaniem i uszami czuje się świetnie i broi ciągle tyle samo
 
23 stycznia
Lulu znów ma te same objawy co kiedyś. Przyszłam do niej, ona wstała, przez chwilę była normalna i zaczęły jej latać oczy, rusza główką na boki, ma zaburzenia równowagi i widzenia (nie potrafi pobiec w kierunku piłeczki). Wtedy ustąpiło po kilkunastu minutach. Czekam, jeśli nie ustąpi jadę na ostry dyżur.
 
31 stycznia
My już z Luliną po wizycie. 
Przekazuję czego się dowiedziałam...
Otóż Pan dr podejrzewa wadę rozwojową móżdżku.
Z tym da się żyć i to nawet całkiem normalnie, poza tym... że czasem miewa się różne fazy. To smarkanie i zapalenie ucha to mogą być natomiast infekcje wtórne, występujące jako powikłanie np. zapalenia ucha środkowego czy wad anatomicznych... W sumie dowiedziałam się tyle, że przyczyny mogą być co najmniej trzy. Dr powiedział, że żeby skutecznie małą leczyć, potrzebna będzie diagnostyka.
Przez diagnostykę rozumie się w tym przypadku badanie rezonansem magnetycznym... w jej przypadku rozwiąże to wszystkie trzy problemy, bo za jednym razem badanie obejmie zarówno móżdżek jak i nos i uszy (i wyłapie wszelkie nieprawidłowości w ich obrębie). Bez tego badania działamy na ślepo... rinoskopia jest ok, ale da nam tylko informacje co do tego jakie bakterie bytują w nochalu i czy jama nosowa jest zwężona (jakoś tak... za dużo informacji na raz) natomiast jeśli problem tkwi w uszach lub uchu środkowym, to 300zł na rinoskopie pójdzie w błoto. 
Problem jest tylko jeden, aczkolwiek zasadniczy.
Koszt badania rezonansem magnetycznym wynosi około 800zł +/- 100 zależnie od tego, czy będzie konieczne wprowadzenie kontrastu. 
Dostałam skierowanie na to badanie i jak się zdecyduję (czyt. zdobędę pieniądze) to mam się umówić na termin.
No i teraz jest niezła zagwozdka... w związku z tym, że w uszach Luliny nieustannie toczy się stan zapalny, poprosiłam o jakieś środki zastępcze. Dostałam steryd i antybiotyk... do stosowania min. 6 tygodni jeśli nie zdecyduję się na rezonans czyli działając w ciemno      
 
5 lutego
Na razie nie mamy 800 zł na rezonans, więc wyskrobaliśmy z ucha to co tam siedziało i dopasowaliśmy antybiotyk do zakrapiania. Po 2 dniach już troche lepiej. Oprócz tego zastosowaliśmy lek homeopatyczny o nazwie Cerebrum. Dziś zaczynam stosować, zobaczymy, czy napady będą się powtarzać. Wstrzymamy się natomiast z antybiotykoterapią i sterydami. Zobaczymy, jak mała zareaguje na to leczenie.
 
25 lutego
Lulu nie miała ataku odkąd bierze Cerebrum. Przestała też chrumkać i czuje się naprawdę dobrze.
 
10 lutego 2012
Otóż, Lulencja jak już wcześniej wspomniałam wywinęła mi numer z alergią pokarmową... jak zaczęła pochłaniać RC Young Female, jak na damę przystało. ma strupki/ranki na czole, nosku, w okolicach uszu i na grzbiecie.
Częściowo zagojone, z niektórych jeszcze nie odpadły strupki, albo rozdrapała je ponownie zanim zdążyły odpaść. 
 
Od około tygodnia jest na RC Hypoallergenic (jakoś tak to szło) i ..... poprawa jest mizerna, ale jakaś tam jest. Natomiast martwi mnie to, że odkąd je tą właśnie karmę, leci z niej woda.
Na początku pojawiła się jedna ranka na czole... myślałam, że gdzieś upadła i zdarła sobie skórę. Ale w ciągu trzech dni zaczęły jej się pojawiać praktycznie wszędzie... przez dwa tygodnie była na antybiotyku i przeróżnych karmach i miałam nadzieję, że już udało się dobrać właściwą... a tu proszę.

Lulina niestety nie toleruje bardzo wielu karm.
Musi być na diecie weterynaryjnej. 
Do tej pory toleruje tylko Hills z/d i SPECIFIC Allergy Managment plus
 

Jeżeli chcielibyście wspomóc Lulu dorzucając się do jej skarbonki, by umożliwić specjalistyczną diagnostykę i zakupić  karmę prosimy o wpłaty na konto:
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! 
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42 a, 03-772 Warszawa 
92 1370 1109 0000 1706 4838 7305 
z dopiskiem "dla Lulu"  
 
 
 
następny artykuł »
 
 
Migawki

Alarmowy fundusz „Na zdrówko!”

Alarmowy Fundusz Na Zdrówko dziękuje wszystkim darczyńcom. Rozliczenia zostały już zamknięte. Tutaj znajdziecie ostatnie rozliczenie .
 
 
 
 
Copyright (C) Kocieadopcje 2007-2010.